Obudziłam się o 10 rano. Z bólem gł0owy i mdłościami. Nie
miałam siły podnieść się z łóżka. Wypiłam trochę wody, po czym wymiotowałam.
Niepotrzebnie zmieszałam wczoraj wino białe i czerwone. I wyszło jak wyszło. Z
lekkim przerażeniem obserwowałam jak mija czas, a moje samopoczucie się nie
poprawia. Jakimś cudem udało mi się zebrać samej w sobie i ruszyć do pracy na
14.45. Razem z Vanessą i dwoma grupami miałyśmy do zaliczenia wycieczkę do
Bevagni. Na szczęście nie było mi niedobrze w autokarze, a z każdą chwilą
czułam się lepiej. Wszystko poszło jak z płatka. A 7 godzin nawet zleciało.
Potem
z Vanessą zostałyśmy w centrum. Dołączył do nas Danilo, Othon i Francesca. Ok.
1.30 zabrałam się z Vanessą autem do domu, bo nie byłam w stanie spędzić
kolejnej nocy w centrum.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz