piątek, 6 września 2013

Day 70 - 5 września

Obudziłam się o 10 rano. Z bólem gł0owy i mdłościami. Nie miałam siły podnieść się z łóżka. Wypiłam trochę wody, po czym wymiotowałam. Niepotrzebnie zmieszałam wczoraj wino białe i czerwone. I wyszło jak wyszło. Z lekkim przerażeniem obserwowałam jak mija czas, a moje samopoczucie się nie poprawia. Jakimś cudem udało mi się zebrać samej w sobie i ruszyć do pracy na 14.45. Razem z Vanessą i dwoma grupami miałyśmy do zaliczenia wycieczkę do Bevagni. Na szczęście nie było mi niedobrze w autokarze, a z każdą chwilą czułam się lepiej. Wszystko poszło jak z płatka. A 7 godzin nawet zleciało.


Potem z Vanessą zostałyśmy w centrum. Dołączył do nas Danilo, Othon i Francesca. Ok. 1.30 zabrałam się z Vanessą autem do domu, bo nie byłam w stanie spędzić kolejnej nocy w centrum.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz