Dzisiaj
wysłałam ostatnią z pocztówek. Taką mam przynajmniej nadzieję. Trochę się
wykosztowałam na tą okoliczność, ale i tak napisanie czegoś w miarę mądrego i
normalnego na kartkach było najtrudniejsze.
Rano
poszłam zahaczyć też o biuro, zostawiłam listę obecności studentów z wczoraj,
moją i Vanessy.
Wzięłam nowy grafik, na przyszłe dwa tygodnie. I nie podoba mi
się on wcale. Głównie za sprawą tego, że.. bardzo mało pracuję. W przyszłym
tygodniu wolny piątek, za dwa tygodnie wolny poniedziałek i piątek. NIEEEEE!!!
To jest mój ostatni miesiąc we Włoszech, moje ostatnie 3 tygodnie w Perugii, ja
chcę być z moimi studentami, a przede wszystkim z innymi tutorami. W końcu
odżyło moje życie towarzyskie, po mniej więcej dwóch miesiącach. Dlaczego więc
nie mogę zostać tutaj jeszcze trochę, dlaczego???
Dostałam
też nowy przydomek. Moi znajomi nazwali mnie una spugnietta, czy zdrobniała forma
od una spugna –gąbka, osoba,
która chłonie alkohol. Nauczyłam Vanessę polskiego odpowiednika tego słowa,
czyli „gąbeczka”. Teraz co jakich czas pisze mi lub mówi mi tonem pytającym
‘gombecka” heheh
Oczywiście
dzień bez właścicielki, dniem straconym. Powiedziałam jej, że od 3 dni zlew
jest zapchany na amen,, że próbowałyśmy już środki typu „kret” i inne. Odparła,
ze poprosi syna, aby zajrzał i to przeczyścił. Wzięłam się wcześniej nieświadoma
tego co nadciąga za sprzątanie łazienki. Potem nastąpiła całkowita okupacja łazienki
przez koleżankę właścicielki, która dziś przyprowadziła jeszcze jedną swoją koleżankę,
aby obejrzała sobie, jak wygląda mieszkanie po malowaniu. A ja się pytam, kim
ja jestem? Małpą w ZOO. Zapomniałam już co to jest prywatność. A praca jaką
włożyłam w wysprzątanie łazienki okazała się być jak krew w piach. Na próżno.
W
emocjach więc, i z konieczności, bo nie mogłam skorzystać z łazienki i nie
chciałam się prosić o możliwość udostępnienia mi jej na czas oddawania moczu,
udałam się do centrum na lody. Wybór padła jak zwykle na Gambrinusa, najlepszą gelaterię
w mieście. Potem, na schodach, spotkałam Alonso z dwójką znajomych – parą
Włochów, chłopak i dziewczyna. Oboje studiują w Perugii, a chłopak pracował
wcześniej razem z Alonso jako tutor w styczniu/lutym. Bardzo mili. Strasznie fajnie się rozmawiało.
Tak, dokładnie, rozmawiało się J Przy piwku. Ale wróciłam do domu
w miarę jak na mnie wcześnie, bo przed 22, czyli normalnie o tej godzinie
wychodzi się na miasto. Ale jutro sobota, trzeba się ruszyć poza Perugię.
Spoleto,
sono in arrivo!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz