Pięknym
oto akcentem zamykam kolejny miesiąc pobytu w Italii. Zostały 4 tygodnie pracy,
9 już za mną. Teraz czas naprawdę ucieka mi między palcami.
Zgodnie
z planem wybrałam się dziś do Gubbio. O 7.50 wzięłam autobus i o 9.00
wylądowałam w tym cudownym średniowiecznym miasteczku, które wprost mnie zauroczyło.
Jedną z największych atrakcji jest przejazd la funivia, czyli kolejką linową,
która przez 6 minut wznosi cię w niebiosa pozwalając cieszyć oczy i duszę
niesamowitym widokiem pięknego umbryjskiego pejzażu. Wjeżdża się nią na
wzgórze, na którym jest klasztor i kościół, ale zwiedzanie nie było możliwe,
gdyż obywała się tam ceremonia zaślubin.
Poza
tym Gubbio ma bardzo fajny klimat. Rano byłam tam jedyną turystką, ale po południu
nieco się zagęściło w wąskich uliczkach. Nie ma co więcej opisywać, zdjęcia i
filmik mówią same za siebie.
No tak, część zdjęć niepoodwracana się załadowała :(
Ps.
Wróciła chyba jedna z moich współlokatorek Włoszek, bo zobaczyłam podpisane jej
imieniem rzeczy w zamrażalniku. Nie wiem czy Seda się już w 100% wyprowadziła,
bo w lodówce i szafce ciągle jest jej jedzenie. Zobaczymy czy po nie wróci. Jeśli
nie, to napiszę jej w tej sprawie wiadomość. Tymczasem, widząc ilość zdjęć z
dzisiaj, wiem, ze uzupełnienie fotorelacji sprzed dwóch tygodni nie będzie łatwe.
No ale jutro może coś się uda w tej sprawie zrobić, bo planów szczególnych nie
mam.
Przy
okazji dziś w Gubbio wysłałam dokumenty na uczelnię. Za jakiś czas będę się
musiała zorientować, czy przesyłka dotarła.