Druga
noc w hostelu też minęła mi całkiem znośnie. O 7.30 skoczyłam szybko na
śniadanko po czym pognałam na stację kolejową, aby złapać najbliższy pociąg do
Wenecji.
Wysiadłam jak to zwykle, nieco zdezorientowana. Na początku
miałam nadzieję na znalezienie informacji turystycznej z darmową mapą. To już
mój zwyczaj. Zawsze w podróży udaję się do informacji po mapę, aby mieć
pamiątkę z odwiedzonego miejsca. Informacji nie znalazłam.
Wahałam
się więc czy nie kupić mapy w kiosku, ale nieco po omacku intuicyjnie udałam
się w lewą stronę. Od razu zauważył m wskazówkę, jak dojść na Plac św. Marka.
Cała Wenecja jest upstrzona tymi strzałkami, które wskazują Plac i Most Rialto –
jedną z największych atrakcji architektonicznych.
Po
ok. 45 minutach pełnych achów i ochów nad niezwykłością tego miasta, trafiłam
na plac. Do bazyliki na mszę nie udało mi się wejść, bo miałam plecach. Nie chciałam
go zostawiać nigdzie, w żadnej przechowalni, gdyż pełen był skarbów i
śmierdzących ubrań, jak to ostatniego dnia. Kolejka do Bazyliki, zupełnie tak
jak we Florencji, niebotycznych rozmiarów. Nie było więc mowy o wejściu do
środka niestety.
Napawałam
się więc atmosferą tego magicznego miejsca, a Wenecja wbrew pozorom nawet tak
bardzo nie śmierdzi. Wędrując wąziutkimi uliczkami sama, bezwiednie, natrafiłam
na wszystkie największe atrakcje. Na koniec zafundowałam sobie cudownie zimnego
i orzeźwiającego Spritza w jednym z barów po czym udałam się przy pomocy people
mover, czyli czegoś na kształt minimetra w Perugii, w miejsce gdzie miał odjeżdżać
mój autobus. Jako że miałam prawie godzinę czasu do odjazdu, poopalałam się
nieco na chodniku. I o 15.40 ruszyłam w drogę powrotną do Perugii. Najpierw
jednak była jeszcze przesiadka w Bolonii, gdzie ujrzałam na tablicy … autobus
do Krakowa J Cała i mega zmęczona dotarłam do
Perugii o czasie, czyli ok. 22.40.
Zdjęcia
Wenecji nie potrzebują komentarza. Miasto jest zupełnie inne od tego do czego
przyzwyczaiły mnie Włochy do tej pory. Jest zbudowane specjalnie z myślą o turystach. Po południu naprawdę nie jest
łatwo przemieszczać się ze względu na tłumy turystów, ale zdecydowanie jest
warte odwiedzenia. Grand Canal jest pełny gondoli, wodnych taksówek i łódek.
Wygląda to niesamowicie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz