środa, 7 sierpnia 2013

Day 38 - 4 sierpnia

Niedziela. Ok. 11 zebraliśmy się grupą, aby udać się do Watykanu. Po cichu wierzyłam, że może uda nam się zdążyć na Anioł Pański, ale byliśmy o te 15 minut za późno. Natrafiliśmy więc na masę krytyczną osób powracających z Placu św. Piotra.

Już na początku, moja ubrana na biało koleżanka, zaliczyła wywrotkę pod fontanną, więc było trochę śmiechu. Kilka fotek pamiątkowych i udaliśmy się w poszukiwaniu zielonej trawki, aby przeczekać najgorszy upał. Trafiliśmy więc na wzgórze, niedaleko Watykanu, z którego rozciągał się piękny widok na miasto.
Następnym krokiem było znalezienie restauracji, na obrzeżach Trastevere, gdzie wszyscy mogliśmy coś zjeść i napić się.

Wkrótce potem, ok. 17.30 opuściłam znajomych i udałam się w stronę stacji metra. Nie zdałam sobie sprawy, że odległości w Rzymie nie są aż tak duże, a czasu do odjazdu pociągu miałam dość sporo, bo prawie 2,5 godziny.
Zaliczyłam więc jeszcze dwugodzinny spacer przechodząc obok Circo Massimo, oglądając Koloseum z drugiej strony, bazylikę Santa Maria Maggiore oraz Piazza della Repubblica.
Most na wyspę na rzece Tybr


Circo Massimo

Nie trzeba przedstawiać

Santa Maria Maggiore

Piazza della Repubblica

Ok. 19.20 na peron podjechał już podstawiony pociąg więc niecierpliwie oczekiwałam, aby móc do niego wsiąść. Planowana godzina odjazdu – 19.55. Niepokoiło mnie to, że pociąg stał zamknięty, a godzina odjazdu zbliżała się. Najpierw na tablicy pokazała się informacja, że godzina odjazdu przełożona zostaje na 20.15, a potem … na 20.35. W efekcie podstawiono nowy skład na inny peron i wyruszyliśmy z Rzymu z mniej więcej godzinnym opóźnieniem.


Do Perugii dotarłam ok. 23.15. Ostatni autobus jak udało mi się dowiedzieć miałam o 23.40. Postanowiłam więc podjąć ryzyko i wrócić do domu na nogach. Okolica nie była za ciekawa, jak to zwykle przy dworcu. Droga do domu przebiegała wzdłuż słabo oświetlonej ulicy, wśród zarośli. Po ok. 25-30 minutach z sercem na ramieniu i ledwo oddychając udało mi się dotrzeć do domu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz