Dzisiaj
Wigilia, czyli przeddzień połowy mojego pobytu. W sumie jest do dokładnie
połówka z 99 dni. Jeszcze 6 tygodni pracy. 7 tygodni już za mną. Szaleństwo.
Ale
tak naprawdę, dzisiaj zarówno w Polsce jak i we Włoszech dzień wolny od pracy.
Tutaj się on nazywa Ferragosto, a sposób jego świętowania nie różni
się specjalnie od naszego – jest to doskonała okazja do zrobienia sobie wolnego
i opuszczenia miasta. W niektórych miastach odbywają się festy, ale niestety
nic ciekawego nie dzieje się w Perugii. Jest to święto religijne także w
Italii.
Dla
mnie dzień zaczął się od śniadania i wizyty w kościele. Potem sumiennie wzięłam
się za realizowanie rzeczy z mojej listy rzeczy do zrobienia. Ściągnęłam sobie
kilka filmów na podróż, ładowałam sprzęt elektroniczny, szukałam informacji na
temat tego co mogę sobie pozwiedzać, patrzyłam jak daleko od centrów miast
znajdują się stacje kolejowe, jakie mam połączenia, jak pogoda będzie, co mam
zabrać, itp. itd. Zwykłe przygotowania do wyjazdu.
W
miedzy czasie ugotowałam sobie rigatoni, do tego pesto i mozarella. I basta.
Wystarczy. Nie potrzeba więcej składników.
Planuję
wcześniej pójść do łóżka, bo jutro pobudka o 5.15, autobus biorę o 6.45 i przed
13 powinnam wylądować w Padwie. Mam przesiadkę w Bolonii, ale nie mniej jednak
prawie 6 godzin w autobusie, będzie więc szansa na drzemkę.
Plan
wycieczki:
1. Piątek: Padwa, nocleg w Padwie
2. Sobota: pociąg, Werona, pociąg, nocleg
w Padwie
3. Niedziela: skoro świt pociąg do
Wenecji, 15.40 autobus powrotny po Perugii gdzie wg planu powinnam być o 22.40.
In bocca al lupo per me!!! Powodzenia dla mnie!!!
Następny
post zapewne nie wcześniej niż w poniedziałek. W poniedziałek też moja „ulubiona
„ wycieczka ze studentami, czyli fabryka czekolady. Muszę więc rano podejść do
biura po pieniądze i bilety na autobus. A potem, w najgorszym upale o 14, dwie
grupy, czyli ok. 40 osób, jedziemy znowu autobusem miejskim do Peruginy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz