czwartek, 29 sierpnia 2013

Day 63 - 29 sierpnia

Wróciłam do domu o 4 rano. Moje wieczorne wyjście na miasto trwało więc zaledwie 7 godzin, z czego minimum 3 spędziłam na parkiecie tańcząc.

Na początku nikogo nie było na schodach, więc kupiłam sobie piwo i już wkrótce zaczęli się schodzić studenci z kursu, a potem spotkałam Othona i po jakimś czasie dołączyła do nas Francesca, inna tutorka. Po tym jak skończyliśmy pić wino poszliśmy potańczyć do klubu, w którym Danilo – kolejny tutor, pracuje jako dj. Nie wiem jakim cudem, ale udało mi się dotrzymać tanecznego kroku Meksykanom i Włochom. Jedyną nieprzyjemną sytuacją było to, że doczepiali się do mnie goście o urodzie arabskiej. Jeden z nich mówił po polsku, coś mi opowiadał, ale niewiele z tego pamiętam i w sumie jak najszybciej chcę zapomnieć, bo przez to czułam się super niekomfortowo w klubie przez jakiś czas wiedząc, że gapi się na mnie. Ok. 2 nad ranem na parkiecie pojawił się jeden z nauczycieli, prof. Bozzo, którego inni tutorzy widują czasem na mieście bawiącego się ze studentami, a raczej najczęściej ze studentkami. Dla mnie był to już drugi raz kiedy spotkałam go wieczorem w centrum, ale pierwszy raz tak autentycznie w klubie. Facet jest generalnie miły, odrobinę dziwny, ale w sumie nie znam go prawie w ogóle.

Położyłam się spać o 4.30.  Budziłam się co jakiś czas, nie mogłam dobrze wypocząć. Po 8 zwlekłam się pod prysznic i poszłam do biura. Na szczęście mieliśmy dzisiaj do zrobienia tylko „welcome packi” więc praca nie wymagała zaangażowania mózgu. O 12.30 byłam wolna. Dzisiaj był ostatni dzień, kiedy pracowałam razem z Alexandrą. Pracowałyśmy w sumie w dwóch różnych pokojach, ale nie przyszła się pożegnać, ani nic. Nie byłyśmy blisko więc nie czuje się też urażona.


Po powrocie do domu zjadłam obiad – zrobiłam sałatkę, do tego kawałek pieczonego kurczaka, którego kupiłam 2 dni temu i poszłam spać. Od mniej więcej 14 do 18. W związku z tym potem rozespana snułam się już tylko po mieszkaniu i teraz zbieram się do spania. Dzięki wczorajszemu wieczorowi nauczyłam się kilku nowych słówek od znajomych, z którymi spędziłam wieczór: brilla czyli podchmielona, odpowiednik angielskiego tipsy i spugna, czyli „gąbka” – osoba, która wchłania każdą ilość alkoholu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz