środa, 28 sierpnia 2013

Day 62 - 28 sierpnia

Hmmm ostatni dzień pracy z Marią, ostatni dzień ze studentami z grup sierpniowych.

Przyszłam nieco wcześniej do pracy, bo już po 11. Załapałam się więc na seminarium dla studentów dotyczące systemu edukacji wyższej we Włoszech, czyli jak funkcjonują tutejsze uniwerki. Przyznam, że system ten jest bardzo zbliżony do tego, z czym mamy do czynienia w Polsce.


O 12 rozpoczęło się wręczanie certyfikatów końcowych. Było bardzo zabawnie i radośnie. Na koniec wszyscy tutorzy coś powiedzieli od siebie, nawet ja. Podziękowałam studentom za czas wspólnie spędzony, dosłownie jedno – dwa zdania, ale stres był. W sumie było nas  trochę ponad 100 w sali – studenci, tutorzy, nauczyciele.
Potem kilka sesji fotograficznych i razem z innymi tutorami udaliśmy się na stołówkę, aby wspólnie zjeść obiad w pełnym, 10-osobowym składzie. Maria przyniosła wino i bez problemu mogliśmy sobie je otworzyć na stołówce uniwersyteckiej i wypić. LOL Moi włoscy znajomi zakosili nieco jedzenia dla jednego z tutorów, który już skończył studia i nie ma karty na stołówkę. Poza tym, studenci włoscy, którzy otrzymują stypendium nie musza płacić za posiłki, więc jest to naprawdę super. Ja płacę albo 2€ albo 4,5€ w zależności, czy biorę pasto ridotto czy pasto completo. Zazwyczaj jednak pasto ridotto, czyli „zredukowane” w stosunku do pasto completo, pozwala mi się nasycić, aż za bardzo.

Potem jeszcze kawa w barze z kilkoma tutorami i razem z Alonso udaliśmy się do biura, aby podrzucić parę dokumentów. Padnięta wróciłam do domu. Zamierzam jednak wieczorem wyjść na miasto. Mam nadzieję, że uda mi się spotkać z innymi tutorami i zapewne co poniektórymi studentami z kursu, którzy wyjeżdżają już z Perugii.

Dostałam też grafik na przyszły tydzień. Poniedziałek i wtorek to będzie istne piekło – rejestracja nowych studentów, których przyjeżdża niewiele ponad 200, egzaminy wstępne – część pisemna i część ustna rozbite na dwa dni. A potem środa wizyta w centrum miasta z jedną grupą, a w czwartek Bevagna z inną grupą. Piątek wolny na szczęście, ale wnioskuję, że będę tutorować dwóm grupom, więc w każdym tygodniu będą mnie czekać dwie „lekcje poza klasą”.

Tymczasem, do poniedziałku mogę się delektować błogim czasem i nie muszę sobie zaprzątać niczym myśli. Jutro tylko razem z piątką innych tutorów jesteśmy dwie godziny w biurze Erasmusa, żeby zapewne przygotować jakieś drobiazgi na przyjazd, a w zasadzie potop nowych studentów.


Dzisiaj po południu znowu w mieszkaniu pojawiła się właścicielka ze swoją znajomą, aby pomalować okna czy coś tam zrobić. Chwilę pogadałyśmy, spisałyśmy znowu liczniki, a w mieszkaniu śmierdzi farbą. Jutro zapewne wrócą kończyć malowanie. I tak w koło Macieju.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz