środa, 14 sierpnia 2013

Day 47 - 13 sierpnia

Wtorek, pobudka ok. 9. Prysznic i w drogę do pracy. Od 11 do 15 praca w tutor desk, razem z Alonso i w między czasie przewinęła się Vanessa i Danilo oraz Chiara, Alessia i ktoś jeszcze. Trochę jest zamieszanie z tymi siedmioma grupami. A to ktoś zostawia zaświadczenia lekarskie, a to kombinuje jak tu pojechać w innym terminie na wycieczkę, bo chłopak będzie w Perugii. Ktoś jest chory, jakieś lekcje będą odrabiane w innym terminie. Nauczyciele czegoś chcą, trzeba obliczą nieobecności. Jest co robić jednym słowem. Ale zawsze jest trochę czasu na porozmawianie i pożartowanie.

Po powrocie do domu zjadłam resztkę gnochhi jakie przygotowałam wczoraj, tuż przed wyjściem na stację z Gośką, aby trochę spróbowała czegoś innego z kuchni włoskiej.

Porozmawiałam trochę z Sedą. 15 sierpnia wybiera się do Pisy, a potem 16 sierpnia na słynne palio do Sieny – czyli wyścigi konne w centrum miasta. Jedzie sama i trochę jej doradzałam w sprawie dojazdu, pomagałam znaleźć autobus itp.

Sama poświęciłam popołudnie w zasadzie na słodkie nic nie robienie. Po pracy przeszłam się na dworzec autobusowy i w głowie ułożyłam sobie już plan wycieczki, okrojony co prawda do trzech dni, ale jednak.

Wieczorem wyskoczyłam do sklepu po winko. Porozmawiałam z mamą na skypie. I tyle.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz