piątek, 23 sierpnia 2013

Day 57 - 23 sierpnia

Włochy to państwo, które nieustannie jest w remoncie. Jaka nie rekonstrukcja zabytków, to masowe remonty domów. Tak wygląda mniej więcej również cała Perugia. Boleśnie o tym przekonałam się dzisiaj ja sama za sprawą wymuszonej pobudki ok. godziny 8.15. Dosłownie przez prawie cały dzień, do mniej więcej godziny 17 słychać było niemiłosierne borowanie i wiercenie ścian, jakby ktoś chciał zburzyć cały budynek gdzieś w okolicy. Po 10 minutach słuchania tego myślałam, ze wyląduje w wariatkowie. I tak cały dzień, akurat od strony mojego pokoju.

Ok. 13 wybrałam się na dworzec dopytać się  o połączenia autobusowe do Ankony. Jutro nie ma żadnego. Zostaje pociąg. O 6.56 z jedną przesiadką w Foligno, na którą uwaga: mam całe 6 MINUT!!! Trochę drżę na myśl o tym, ale zobaczymy. Dam jakoś radę. Mam nadzieję, ze koleje włoskie staną na wysokości zadania i że kolejarze zdają sobie sprawę z tego, że ludzie będą się chcieli przesiąść.

Nie nadrobiłam jeszcze zaległości z zeszłego weekendu. Jakoś nie pali mi się do tego po tym jak widziałam ile czasu zabrało mi załadowanie zdjęć na FB.

Zadzwoniłam do hostelu w Rzymie. Kobieta była bardzo miła. Podałam jej wszystkie szczegóły i potwierdziła wszystko. Kiedy wieczorem chciałam bukować, cena była już nie 16,67€, ale 18€. Może to przypadek, ale OK. Trochę było problemów z dokonaniem płatności za depozyt, bo moja karta do konta w € jest wydana przez Maestro, a nie było możliwości wyboru tej właśnie firmy. Potem próbowałam zapłacić z konta denominowanego w PLN, ale zobaczyłam, że karta traci ważność 09/2013. Pięknie. Czyli za tydzień będę zdana już tylko na jedną kartę z € i jedną z PLN. Teraz mam komfort 3 kart debetowych, więc zawsze któraś mi przechodzi w sklepie czy przy płatnościach internetowych.


Rozeznałam się też nieco w Anconie, w tym co tam jest do zobaczenia. Niby nie ma za dużo, ale widoki na dostanie się na plażę też średnie. Najwyżej zlegnę się w parku jakimś i tyle. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz