Poniedziałek. Byłam tak zmęczona, że nie pamiętam co się dokładnie
działo tego dnia.
Wiem, że ok. 12 przeszłam się do biura Erasmusa odebrać listę
studentów, którzy mieli jechać ze mną na wycieczkę do Bevagni tego popołudnia.
Potem szybki shopping i o 13 byłam w domu. Pogoda nieznośna. 30 kilka stopni.
Upalne słońce.
No ale cóż, o 15.30 musiałam wyjść z domu. Przed uniwersytetem
poznałam Alonso, kolejnego tutora, który z pochodzenia jest Peruwiańczykiem, a
w Perugii studiuje od kilku lat. Oprócz nas była jeszcze Vanessa, 43 studentów
z 3 grup, 3 nauczycielki i nasz przewodnik – Marco.
Nowi studenci są całkiem OK. Był to mój pierwszy kontakt z nimi.
Jest kilka dziewczyn z Polski, sporo Hiszpanów, Niemców, Turków oraz innych nacji europejskich mniej licznie
reprezentowanych.
Wycieczka do Bevagni nie była już tak interesująca jak za
pierwszym razem, a za sprawą pogody – po południu termometr wskazywał 39
stopni, ciężka fizycznie, szczególnie to tak aktywnym weekendzie.
| Bevagna |
| Zdjęcie w lustrze. Drugi plan: Alonso szybujący i Vanessa |
| Moja nowa grupa |
Wszyscy jednak byli zachwyceni i zadowoleni. Szał jak zwykle
zrobiła kolacja. Po powrocie z Vanessą, Alonso i 4 studentów udaliśmy się na
Piazza IV Novembre, aby wypić symboliczne piwko. Potem Vanessa podrzuciła mnie
do domu, bo miała auto w centrum.
Padnięta i skonana dowlokłam się do łóżka.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz