Wyskoczyłam
rano z Gośką pozwiedzać jeszcze nieco Perugię. Zaczęłyśmy od uniwerku.
Weszłyśmy na dach i podziwiałyśmy widoki. Pozwiedzałyśmy zabytkowy budynek, a
ja odebrałam sobie z biura listę studentów, z którymi po południu miałam iść na
wycieczkę po centrum. Potem, ok. 13 wyruszyłyśmy na stację. Jej pociąg był
nieco spóźniony, ale rozstałam się z nią jak tylko dojechałyśmy na stację, więc
trochę się denerwowałam, że nie zdąży na przesiadkę itp, ale po południu dała
znak, że jest w Bolonii i czeka na pozostałą trójkę, którą dwa dni wcześniej
odesłałam do Rimini, bo chcieli jechać do Mirabilandii – czyli znanego
włoskiego parku rozrywki.
Ok.
15.45 spotkałam się ze studentami i nauczycielką. Poprosiła mnie o zrobienie
kopii materiałów dla studentów i mimo upału ruszyliśmy na zwiedzanie miasta. Początek: dach uniwersytetu. Dla mnie już po raz drugi tego samego dnia. O
18 było już po wszystkim. Padnięta
wróciłam do domu.
W mojej głowie jednak już rodziła się świadomość tego, że z 5 dni wolnego nie uda mi się ich wszystkich spędzić na podróżowaniu, ponieważ ze względu na odwiedziny znajomych nie miałam czasu dokonać żadnych rezerwacji.
Na domiar złego, od 2 dni nie było ciepłej wody w mieszkaniu.
Napisałam więc SMSa do mojej
współlokatorki Giulii, która jest teraz w domu na wakacje, czy to się zdarzało
już wcześniej i na szczęście odpisała, że tak. Po tym jak odstawiłam koleżankę,
powiadomiłam więc SMSem właścicielkę, bo nie odbierała telefonu. Napisała, że
przyśle syna, aby to naprawił. W międzyczasie,
wróciła ze szkoły moja współlokatorka, która powiedziała, że od soboty
nie było ciepłej wody. Ja nie zwróciłam na to uwagi, bo cały czas byłam poza
domem ze znajomymi. Zdziwiło mnie jednie, że od 3 dni nie zrobiła z tym nic.
Wyszłam do pracy, na spacer po mieście, a kiedy wróciłam ciepła woda już była. Musiałam
więc poradzić sobie i stawić czoła kolejnej sytuacji typu „emergency”.
Wieczorem poświęciłam 2 godziny na dokładne posprzątanie kuchni,
łazienki i korytarza. Seda, moja współlokatorka, utrzymuje porządek w domu, ale
raczej nie pali się do gruntownego sprzątania, które jest potrzebne
przynajmniej raz na tydzień kiedy mieszkamy we dwie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz