Kolejny
w kolekcji z patetycznie nudnych dni. Oceniając go jedynie względem popołudnia,
ponieważ poranek był nadzwyczaj interesujący i aktywny.
Pobudka:
6.20. Wyjście: 7:36
Tak
się złożyło, że wyszłyśmy z Sedą razem z domu. Pogadałyśmy trochę i między
wierszami dowiedziałam się, ze ona się przeprowadza na wrzesień do innego
mieszkania, prawdopodobnie do studia, które do wynajęcia miała nasza
właścicielka. Teorię tę może potwierdzać fakt, iż dziś razem popołudniu wyszły
z domu. Giuliana, właścicielka, wpadła na chwilę i razem gdzieś pojechały. Nie
mam więc pojęcia, czy od września wraca Roberta, w pokoju której mieszka Seda,
czy będzie jakaś nowa dziewczyna. Kolejny pytanie: czy od września znaczy… od
pierwszego dnia miesiąca? Bo z tego co wiem uniwerek zaczyna się od
października, więc wydaje mi się, że część studentów wróci ale dopiero pod
koniec miesiąca. Nie jestem jednak pewna.
W
pracy dzisiaj był mały młyn. Mila dzwoniła do mnie co najmniej 3 razy. Za
pierwszym razem na komórkę, a potem na portiernię. Portierka więc znalazła mnie
za pierwszym razem, a potem za każdym kolejnym, krzyczała moje imię, co było
dość zabawne, bo tutor desk jest zlokalizowany na pierwszym piętrze. Dzięki
temu wiele osób mogło dziś poznać moje imię. Zmienił się przede wszystkim harmonogram
egzaminów, które będą mieli nasi studenci na zakończenie kursu. Oznacza to dla nas dodatkową robotę z
ponownym poinformowaniem wszystkich nauczycieli i jednej z klas o zmianach
jakie zaszły. Dodam, że wczoraj otrzymaliśmy pierwszą wersję, więc dziś na nowo
musieliśmy uderzyć do wszystkich profesorek, aby je za-update-ować. Wykazałam
się też inicjatywą własną, bo dostrzegłam pewną nieścisłość, o której
zapomniała Mila i sprawę rozwiązałam. Ona zadzwoniła jakieś 2 godziny później,
aby mnie poinformować o tym problemie, na co odparłam, że został już
rozwiązany. W drodze powrotnej do domu wstąpiłam do biura zostawić jej pewne
dokumenty i spotkałam tam Alonsa.
Usłyszałam też sporo nowych pochwał na swój temat od Mili, zostałam nawet
nazwana „tesoro’, czyli skarb J Nic tak nie podnosi morale jak
dobre słowo. Potem dołączył do nas jeszcze Othon i trochę pożartowaliśmy we
czwórkę. Kto by się spodziewał, że Dnia 56 napiszę, że żartowałam sobie z Milą, moją szefową. 50 kilka
dni temu to było nie do pomyślenia, a jednak, jak widać, okazało się możliwe. Oby się tylko nie zakochała, bo mój wyjazd za 5 tygodni złamie jej serce heheh
Poznałam
też i miałam możliwość porozmawiania z nauczycielką, której będę asystować
podczas egzaminu. Według słów moich kolegów jawiła się ona jako potwór, ale z
rozmowy wynikało co innego. Trzymam więc kciuki, aby we wtorek wszystko poszło
gładko.
Poza
tym, po powrocie do mieszkania udało mi się znaleźć hostel w Rzymie. Oferta
jest jednak podejrzanie tania jak na lokalizację i warunki pokazane na
zdjęciach. Wstrzymałam się więc z bukowaniem i stwierdziłam, że jutro sobie do
nich zadzwonię, aby sprawdzić to miejsce i zrobić niejako wywiad. Praktycznie
brak jest informacji w internecie na temat tego hostelu, brak recenzji, ale
można go zabukować na hostels.com i chyba też na hostelworld.com więc niejako
trochę mnie to uspokaja.
Zobaczymy
jednak co przyniesie jutro. Misja na jutro: ogarnąć połączenia do Ankony i jak
dotrzeć na plażę J
Ps.
Nie nadrobiłam zaległości z zeszłego weekendu. -:(
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz