czwartek, 22 sierpnia 2013

Day 56 - 22 sierpnia

Kolejny w kolekcji z patetycznie nudnych dni. Oceniając go jedynie względem popołudnia, ponieważ poranek był nadzwyczaj interesujący i aktywny.

Pobudka: 6.20. Wyjście: 7:36

Tak się złożyło, że wyszłyśmy z Sedą razem z domu. Pogadałyśmy trochę i między wierszami dowiedziałam się, ze ona się przeprowadza na wrzesień do innego mieszkania, prawdopodobnie do studia, które do wynajęcia miała nasza właścicielka. Teorię tę może potwierdzać fakt, iż dziś razem popołudniu wyszły z domu. Giuliana, właścicielka, wpadła na chwilę i razem gdzieś pojechały. Nie mam więc pojęcia, czy od września wraca Roberta, w pokoju której mieszka Seda, czy będzie jakaś nowa dziewczyna. Kolejny pytanie: czy od września znaczy… od pierwszego dnia miesiąca? Bo z tego co wiem uniwerek zaczyna się od października, więc wydaje mi się, że część studentów wróci ale dopiero pod koniec miesiąca. Nie jestem jednak pewna.

W pracy dzisiaj był mały młyn. Mila dzwoniła do mnie co najmniej 3 razy. Za pierwszym razem na komórkę, a potem na portiernię. Portierka więc znalazła mnie za pierwszym razem, a potem za każdym kolejnym, krzyczała moje imię, co było dość zabawne, bo tutor desk jest zlokalizowany na pierwszym piętrze. Dzięki temu wiele osób mogło dziś poznać moje imię. Zmienił się przede wszystkim harmonogram egzaminów, które będą mieli nasi studenci na zakończenie  kursu. Oznacza to dla nas dodatkową robotę z ponownym poinformowaniem wszystkich nauczycieli i jednej z klas o zmianach jakie zaszły. Dodam, że wczoraj otrzymaliśmy pierwszą wersję, więc dziś na nowo musieliśmy uderzyć do wszystkich profesorek, aby je za-update-ować. Wykazałam się też inicjatywą własną, bo dostrzegłam pewną nieścisłość, o której zapomniała Mila i sprawę rozwiązałam. Ona zadzwoniła jakieś 2 godziny później, aby mnie poinformować o tym problemie, na co odparłam, że został już rozwiązany. W drodze powrotnej do domu wstąpiłam do biura zostawić jej pewne dokumenty i spotkałam tam  Alonsa. Usłyszałam też sporo nowych pochwał na swój temat od Mili, zostałam nawet nazwana „tesoro’, czyli skarb J Nic tak nie podnosi morale jak dobre słowo. Potem dołączył do nas jeszcze Othon i trochę pożartowaliśmy we czwórkę. Kto by się spodziewał, że Dnia 56 napiszę,  że żartowałam sobie z Milą, moją szefową. 50 kilka dni temu to było nie do pomyślenia, a jednak, jak widać, okazało się możliwe. Oby się tylko nie zakochała, bo mój wyjazd za 5 tygodni złamie jej serce heheh

Poznałam też i miałam możliwość porozmawiania z nauczycielką, której będę asystować podczas egzaminu. Według słów moich kolegów jawiła się ona jako potwór, ale z rozmowy wynikało co innego. Trzymam więc kciuki, aby we wtorek wszystko poszło gładko.

Poza tym, po powrocie do mieszkania udało mi się znaleźć hostel w Rzymie. Oferta jest jednak podejrzanie tania jak na lokalizację i warunki pokazane na zdjęciach. Wstrzymałam się więc z bukowaniem i stwierdziłam, że jutro sobie do nich zadzwonię, aby sprawdzić to miejsce i zrobić niejako wywiad. Praktycznie brak jest informacji w internecie na temat tego hostelu, brak recenzji, ale można go zabukować na hostels.com i chyba też na hostelworld.com więc niejako trochę mnie to uspokaja.

Zobaczymy jednak co przyniesie jutro. Misja na jutro: ogarnąć połączenia do Ankony i jak dotrzeć na plażę J

Ps. Nie nadrobiłam zaległości z zeszłego weekendu. -:( 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz