Niedziela. Pobudka o 5.30 wraz ze znajomymi. O 6 zamówiłam im
taksówkę i dotarli na stację autobusową przed 6.30, o której to wsiedli do
autobusu jadącego do Rimini.
Ja zaliczyłam kościół o 9.
Potem jedzenie, drzemka i ok. 16 wybrałam się po koleżankę na dworzec
kolejowy. Zaliczyłam najpierw jednak stację autobusową, aby dopytać się o
jakieś połączenie do Bolonii dla niej następnego dnia. Pan w kasie powiedział mi,
że nie jest pewny, ale chyba o 6.45 rano jest autobus, ale że dziś jest dzień świąteczny,
niedziela, w związku z czym on … nie udziela informacji. Bosko.
Potem poszłam jakimś skrótem, drogą której nie znałam, w okolice
dworca kolejowego. Musiałam kilkakrotnie pytać się o drogę, ale jakoś dotarłam.
Przyjechałam z Gośką do domu autobusem, zostawiłyśmy tutaj walizkę i powtórka z
rozrywki. Aperitivo, fajna knajpka z ogródkiem, a na koniec wino wypite u mnie
na balkonie. Miałyśmy niemały problem z kupnem tego wina, ponieważ wracałyśmy
do domu koło północy i sprzedawca w sklepie nocnym nie chciał nas wypuścić ze
szklaną butelką na zewnątrz. Takie przepisy w Perugii, wieczorem nie można pić
niczego ze szklanych butelek. Wszystko musi być przelane do plastikowych
kubków. W tym sklepie, jedynym w centrum, mają przy kasie pełne wyposażenie –
otwierają wina i butelki i wszystko przelewają do plastikowych kubków. Udało mi
się jednak przekonać pana, że wino wypijemy w domu.
| Aperitivo = drink+bufet |
| Super klimatyczny ogródek-bar z mega widokiem na miasto |
| Pijąc amaro; potem przyszła kolej na prosecco |
Próbowałyśmy też kupić papierosy w automacie, ale jak się okazuje
do tego potrzebna jest tessera, czyli specjalna karta. W tym
automacie akceptowalne były tylko karta z codice fiscale, włoski dowód
tożsamości oraz tessera
sanitaria – karta ubezpieczenia zdrowotnego.
Poprosiłam więc przechodzącą dziewczynę, abyśmy mogły użyć jej karty i udało
się. Zakup został dokonany.
W drodze powrotnej do domu, zauważyłam na jednej ze ścian napis
POLKA!. Chodzę tamtędy, starym akweduktem, codziennie od pracy, ale jakoś wcześniej nigdy
mi się nie rzucił w oczy. Może musiałam tam iść z kumpelą, by go dostrzec. Nie
mniej jednak fajnie, że Perugia wciąż potrafi mnie zaskoczyć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz