środa, 14 sierpnia 2013

Day 45 - 11 sierpnia

Niedziela. Pobudka o 5.30 wraz ze znajomymi. O 6 zamówiłam im taksówkę i dotarli na stację autobusową przed 6.30, o której to wsiedli do autobusu jadącego do Rimini.

Ja zaliczyłam kościół o 9.  Potem jedzenie, drzemka i ok. 16 wybrałam się po koleżankę na dworzec kolejowy. Zaliczyłam najpierw jednak stację autobusową, aby dopytać się o jakieś połączenie do Bolonii dla niej następnego dnia. Pan w kasie powiedział mi, że nie jest pewny, ale chyba o 6.45 rano jest autobus, ale że dziś jest dzień świąteczny, niedziela, w związku z czym on … nie udziela informacji. Bosko.

Potem poszłam jakimś skrótem, drogą której nie znałam, w okolice dworca kolejowego. Musiałam kilkakrotnie pytać się o drogę, ale jakoś dotarłam. Przyjechałam z Gośką do domu autobusem, zostawiłyśmy tutaj walizkę i powtórka z rozrywki. Aperitivo, fajna knajpka z ogródkiem, a na koniec wino wypite u mnie na balkonie. Miałyśmy niemały problem z kupnem tego wina, ponieważ wracałyśmy do domu koło północy i sprzedawca w sklepie nocnym nie chciał nas wypuścić ze szklaną butelką na zewnątrz. Takie przepisy w Perugii, wieczorem nie można pić niczego ze szklanych butelek. Wszystko musi być przelane do plastikowych kubków. W tym sklepie, jedynym w centrum, mają przy kasie pełne wyposażenie – otwierają wina i butelki i wszystko przelewają do plastikowych kubków. Udało mi się jednak przekonać pana, że wino wypijemy w domu.
Aperitivo = drink+bufet


Super klimatyczny ogródek-bar z mega widokiem na miasto

Pijąc amaro; potem przyszła kolej na prosecco
Próbowałyśmy też kupić papierosy w automacie, ale jak się okazuje do tego potrzebna jest tessera, czyli specjalna karta. W tym automacie akceptowalne były tylko karta z codice fiscale, włoski dowód tożsamości oraz tessera sanitaria – karta ubezpieczenia zdrowotnego. Poprosiłam więc przechodzącą dziewczynę, abyśmy mogły użyć jej karty i udało się. Zakup został dokonany.
W drodze powrotnej do domu, zauważyłam na jednej ze ścian napis POLKA!. Chodzę tamtędy, starym akweduktem,  codziennie od pracy, ale jakoś wcześniej nigdy mi się nie rzucił w oczy. Może musiałam tam iść z kumpelą, by go dostrzec. Nie mniej jednak fajnie, że Perugia wciąż potrafi mnie zaskoczyć.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz