wtorek, 20 sierpnia 2013

Day 54 - 20 sierpnia

Dzisiaj pobudkę ok. 4 rano zafundował mi .. deszcz. Lało dosyć siarczyście, a że zawsze śpię przy otwartym oknie balkonowym, tak więc odgłos deszczu zafundował mi nocne przebudzenie na kilka godzin. W związku z tym trochę niewyspana i niewypoczęta zwlekłam się z łóżka o 9.

Szybkie śniadanie i wizyta w biurze. Rozliczyłam się bez problemu z wczorajszej wycieczki. Usłyszałam kolejną pozytywną opinię na swój temat, po raz kolejny z ust Mili J

Tak jak się spodziewałam, mogliśmy zwrócić temu chłopakowi 4 € w gotówce za wstęp i 2 bilety autobusowe. Jeden zachowałam więc dla siebie, bo wczoraj w końcu zapłaciłam za jeden. Miałam do wyboru albo „potrącić” sobie 2€ albo wziąć jeden bilet. Stwierdziłam więc, że wykorzystam zapewne kiedyś bilet i będzie mniej zachodu ze wszystkim w ten sposób.

O 11 rozpoczęłam pracę w tutor desk. Nie było za wiele do zrobienia ku mej uciesze więc dotrwałam tak sobie do 15 i udałam się do domu.

O dziwo, dzisiaj był najchłodniejszy jak dotąd dzień w Perugii. Myślę, że temperatura nie przekroczyła 23 stopni w ciągu dnia. Poza tym było dość wietrznie, ale pod koniec tygodnia wracamy według prognoz w okolice 30 stopni. Jutro jednak ma być coś ok. 26 więc może zaszaleję i założę długie spodnie chociaż jeden raz J


Dzisiaj popołudnie poświęcone na ogarnięcie pokoju, zrobienia prania, rozpakowanie się. I nadrobienie zaległości na blogu. Od kilku godzin też słucham włoskich piosenek na youtube i szczególnie upodobałam sobie tę jedną.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz