Dzisiaj
pobudkę ok. 4 rano zafundował mi .. deszcz. Lało dosyć siarczyście, a że zawsze
śpię przy otwartym oknie balkonowym, tak więc odgłos deszczu zafundował mi
nocne przebudzenie na kilka godzin. W związku z tym trochę niewyspana i
niewypoczęta zwlekłam się z łóżka o 9.
Szybkie
śniadanie i wizyta w biurze. Rozliczyłam się bez problemu z wczorajszej
wycieczki. Usłyszałam kolejną pozytywną opinię na swój temat, po raz kolejny z
ust Mili J
Tak
jak się spodziewałam, mogliśmy zwrócić temu chłopakowi 4 € w gotówce za wstęp i
2 bilety autobusowe. Jeden zachowałam więc dla siebie, bo wczoraj w końcu
zapłaciłam za jeden. Miałam do wyboru albo „potrącić” sobie 2€ albo wziąć jeden
bilet. Stwierdziłam więc, że wykorzystam zapewne kiedyś bilet i będzie mniej
zachodu ze wszystkim w ten sposób.
O
11 rozpoczęłam pracę w tutor desk. Nie było za wiele do zrobienia ku mej
uciesze więc dotrwałam tak sobie do 15 i udałam się do domu.
O
dziwo, dzisiaj był najchłodniejszy jak dotąd dzień w Perugii. Myślę, że
temperatura nie przekroczyła 23 stopni w ciągu dnia. Poza tym było dość
wietrznie, ale pod koniec tygodnia wracamy według prognoz w okolice 30 stopni.
Jutro jednak ma być coś ok. 26 więc może zaszaleję i założę długie spodnie
chociaż jeden raz J
Dzisiaj
popołudnie poświęcone na ogarnięcie pokoju, zrobienia prania, rozpakowanie się.
I nadrobienie zaległości na blogu. Od kilku godzin też słucham włoskich
piosenek na youtube i szczególnie upodobałam sobie tę jedną.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz