Niby
tylko spędziłam 3 godziny w pracy, ale było niezłe zamieszanie.
Jedna
ze studentek została okradziona, a w zasadzie jej mieszkanie. Zniknął jej
komputer, pieniądze i inne wartościowe rzeczy. Nieprzyjemna sprawa.
Okazało
się, że nasz skład się jeszcze wykruszy, bo Maria dostała się na jakiś staż w
Rumunii i wyjeżdża na trzy miesiące. Zostaje nas więc 8 tutorów na 12 klas, na
ponad 200 nowych studentów, którzy zawitają w poniedziałek do Perugii. Średnia
ilość pracy przypadająca na tutora wzrasta więc do 150%. Jest to oczywiście mój
subiektywny wskaźnik.
4
studentów przekroczyła maksymalną ilość dozwolonej absencji. Jutro egzamin,
ciekawe jak to zostanie rozwiązane.
Jutro
egzamin, trochę się stresuję, ale z drugiej strony to nauczyciele muszą odwalić
całą robotę, ja mam im służyć pomocą. Jestem przypisana do mojej klasy, tej co
zwykle, plus dwie nauczycielki. One będą prowadzić egzamin pisemny i ustny. Ja
mam zapewne prosić do sali kolejne osoby, rozdać arkusze itp., itd. Oby
wszystko poszło dobrze, bo jedna z nauczycielek jest dość specyficzna.
Zaprawdę,
dziwny to był dzień. Stuknęło już 6 dyszek, 60 dni, ale na świętowanie winem
przyjdzie czas jutro, po egzaminie. To będzie długi dzień. Dłuższy dla mnie niż
dla studentów piszących egzamin końcowy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz