Z własnej głupoty i nieprzymuszonej woli położyłam się spać koło
pierwszej w nocy. Na domiar złego nie mogłam usnąć. O 6.30 mój budzik
bezlitośnie przywołał mnie do porządku.
Od 8 do 12 praca. Kilka rzeczy do ogarnięcia. Generalnie miły dzień.
Poznałam dwójkę nowych tutorów – Danilo, który jest Włochem i Alexandra –
Francuzka. W tutor desk były też inne dziewczyny i Alonso więc generalnie było
dużo zamieszania spowodowanego ilością
osób, a nie pracy.
Po powrocie do domu zrobiłam po raz drugi naleśniki. Mam wrażenie,
że ja usmażyłam się przy tym bardziej niż one.
Potem dopadła mnie południowa słabota, więc mniej więcej 3 godziny
drzemania i roztapiania się na łóżku. Potem coś tam ogarnęłam i już wieczór. Jest
21.20 ciemno. Zaraz muszę iść na stację odebrać znajomych. Nie chce mi się
kompletnie, totalnie, zupełnie. Chcę spać i chcę, żeby przestało już być tak
upalnie. Jutro w końcu jakaś szansa na burzę i kilkudniowy spadek temperatury
poniżej 30 stopni. Ala ta burza już od 2-3 dni jest przewidywana, a z każdym
dniem jest przesuwana na dzień kolejny.
Hmmm albo dni się robią już coraz krótsze, albo niebo jest mocno
zachmurzone, co by jednak zwiastowało nadchodzącą burzę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz