Przeżyłam.
Rano byłam tylko z
facetami, czyli Filippo i Paolo. Musiałam sprawdzać daty trwania semestrów na
uczelniach partnerskich i porównywać to, z tym, co wpisali studenci w podaniach
o przyznanie grantu finansowego. W 19 na 20 przypadków były niezgodności, ale
może mieć to różną przyczynę. Odnotowałam jedynie więc daty i tyle.
Wróciłam do domu, żeby podczas
obiadu wyczyścić nieco lodówkę z jedzenia, i zastałam kogo.. właścicielkę
myjącą na kolanach pomalowany pokój.
Szybko zjadłam i
wróciłam do pracy. Pierwsza godzina upłynęła na tym, że Paolo z bazy ponad 8000
pozycji w Excelu usuwał część rekordów. Ten plik oczyszczałam już 2-3 dni temu,
ale on to chciał zrobić na nowo i porównać z tym co wyszło mi w efekcie końcowym.
Okazało się, że zrobiłam małe błędy przy sumowaniu niektórych pozycji, a
niektóre usunęłam. Chodziło o zrobienie statystyk z jaką oceną studia kończyli
studenci na danym roku i przedstawienie tego procentowo. Moje wyniki były więc
o kilka dziesiętnych nieprecyzyjne. Całe więc 2,5 godziny bawiliśmy się w Excelu
równocześnie i porównywaliśmy nasze wyniki, które i tak były różne. Bawiliśmy
się formułami i albo ja coś robiłam źle, albo on. Ale myślę, ze te rozbieżności
nie odgrywają większej roli. Jest to robienie statystyki dla statystyki, w której
lubuje się Paolo jak zauważyłam.
Oczywiście nie było szans
zdążyć na film. W ogóle strasznie pochmurne było całe popołudnie, odkąd wyszłam
z uniwersytetu. Może w przyszłym tygodniu w końcu wybiorę się na ten film!
Po powrocie do domu, zaledwie
kilka chwil później, pojawiła się właścicielka z jakimś młodzieńcem, który
pomagał jej sprzątać po malowaniu.
W mieszkaniu syf.
Korytarz cały zawalony rzeczami, w kuchni i łazience brudne zlewy i podłoga.
Nie wspomnę o tym, że moje mydło znika w
zastraszającym tempie.
Jutro mam zamiar
poprosić o 4 dni wolnego w sierpniu. Zobaczymy czy się uda. Podejrzewam, ze
jutro może być jakieś zebranie, w związku z tym, że w poniedziałek jest
inauguracja pierwszej tury kursu EILC –Erasmus Intensive Language Course o ile
się nie mylę. Mam być z tego co zrozumiałam tutorem, ale nie za bardzo wiem o
co będzie w tym chodzić i jaka będzie moja rola w tym przedsięwzięciu.
Widziałam też ukradkiem
plan zajęć podczas kursu i dostrzegłam, że
niektóre zajęcia językowe będą np. między 17 a 19 i mam cichą nadzieję,
ze uda mi się jakoś w nich uczestniczyć.
Zobaczymy. Jutrzejszy
dzień przyniesie dużo rozstrzygnięć. Tak sądzę.
Jutro też muszę
odwiedzić znowu informację turystyczną lub dworzec autobusowy, żeby się
zorientować jak mogę się dostać w sobotę do Asyżu.
Oczko celebrowane
szklanką białego wina, które jest paskudne. Zdecydowanie wolę wino czerwone,
szczególnie jeśli mam do wyboru wina z najniższej półki cenowej, w jakiej
ostatnio gustuję.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz