czwartek, 18 lipca 2013

Day 21 - 18 lipca

Przeżyłam.

Rano byłam tylko z facetami, czyli Filippo i Paolo. Musiałam sprawdzać daty trwania semestrów na uczelniach partnerskich i porównywać to, z tym, co wpisali studenci w podaniach o przyznanie grantu finansowego. W 19 na 20 przypadków były niezgodności, ale może mieć to różną przyczynę. Odnotowałam jedynie więc daty i tyle.

Wróciłam do domu, żeby podczas obiadu wyczyścić nieco lodówkę z jedzenia, i zastałam kogo.. właścicielkę myjącą na kolanach pomalowany pokój.

Szybko zjadłam i wróciłam do pracy. Pierwsza godzina upłynęła na tym, że Paolo z bazy ponad 8000 pozycji w Excelu usuwał część rekordów. Ten plik oczyszczałam już 2-3 dni temu, ale on to chciał zrobić na nowo i porównać z tym co wyszło mi w efekcie końcowym. Okazało się, że zrobiłam małe błędy przy sumowaniu niektórych pozycji, a niektóre usunęłam. Chodziło o zrobienie statystyk z jaką oceną studia kończyli studenci na danym roku i przedstawienie tego procentowo. Moje wyniki były więc o kilka dziesiętnych nieprecyzyjne. Całe więc 2,5 godziny bawiliśmy się w Excelu równocześnie i porównywaliśmy nasze wyniki, które i tak były różne. Bawiliśmy się formułami i albo ja coś robiłam źle, albo on. Ale myślę, ze te rozbieżności nie odgrywają większej roli. Jest to robienie statystyki dla statystyki, w której lubuje się Paolo jak zauważyłam.

Oczywiście nie było szans zdążyć na film. W ogóle strasznie pochmurne było całe popołudnie, odkąd wyszłam z uniwersytetu. Może w przyszłym tygodniu w końcu wybiorę się na ten film!

Po powrocie do domu, zaledwie kilka chwil później, pojawiła się właścicielka z jakimś młodzieńcem, który pomagał jej sprzątać po malowaniu.

W mieszkaniu syf. Korytarz cały zawalony rzeczami, w kuchni i łazience brudne zlewy i podłoga. Nie wspomnę o tym, że moje  mydło znika w zastraszającym tempie.

Jutro mam zamiar poprosić o 4 dni wolnego w sierpniu. Zobaczymy czy się uda. Podejrzewam, ze jutro może być jakieś zebranie, w związku z tym, że w poniedziałek jest inauguracja pierwszej tury kursu EILC –Erasmus Intensive Language Course o ile się nie mylę. Mam być z tego co zrozumiałam tutorem, ale nie za bardzo wiem o co będzie w tym chodzić i jaka będzie moja rola w tym przedsięwzięciu.
Widziałam też ukradkiem plan zajęć podczas kursu i dostrzegłam, że  niektóre zajęcia językowe będą np. między 17 a 19 i mam cichą nadzieję, ze uda mi się jakoś w nich uczestniczyć.
Zobaczymy. Jutrzejszy dzień przyniesie dużo rozstrzygnięć. Tak sądzę.

Jutro też muszę odwiedzić znowu informację turystyczną lub dworzec autobusowy, żeby się zorientować jak mogę się dostać w sobotę do Asyżu.


Oczko celebrowane szklanką białego wina, które jest paskudne. Zdecydowanie wolę wino czerwone, szczególnie jeśli mam do wyboru wina z najniższej półki cenowej, w jakiej ostatnio gustuję.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz