piątek, 19 lipca 2013

Day 22 - 19 lipca

W pracy nudy. O 10 było zebranie. Filippo, Mila, ja i 4 inne dziewczyny, które tak jak i ja będą tutorkami.

Jeśli chodzi o tutoring, to do moich zadań, o ile dobrze zrozumiałam, będzie należało głównie sprawdzanie listy obecności, kontrolowanie zachowania grupy podczas lekcji poza szkołą, m.in. podczas zwiedzania miasta czy wycieczek, służenie generalnie pomocą studentom i nauczycielom. Jako tutorki mamy też spotykać się z grupą na 3 godziny w tygodniu, żeby prowadzić konwersację. Ja jako tutor konwersacji w języku włoskim. Wolne żarty. Ale będzie ta druga dziewczyna więc nie będzie tak źle. Dostałyśmy wszystkie po dwie koszulki i plakietkę. Tak oto będę się prezentować. Zapewne koszulki będę mogła zachować, więc już i pamiątkę z uniwerku też mam. :)

Dostałyśmy wszystkie po dwie koszulki i plakietkę. Tak oto będę się prezentować. Zapewne koszulki będę mogła zachować, więc już i pamiątkę z uniwerku też mam.
Studentów przyjeżdża 49, podzieleni zostaną na 3 grupy. W poniedziałek mają test na wstępie, który podzieli ich na dwie grupy podstawowe i jedną zaawansowaną. Fajnie więc, bo w końcu zacznie się coś dziać. Będę miała szansę nawiązać nowe znajomości i poćwiczyć język mówiony w otoczeniu inne niż biurowe. Jestem ciekawa jak to wszystko będzie wyglądać. Na pewno przyszły tydzień przyniesie dużo zmian. Mam nadzieję, że będę więcej czasu spędzać jako tutor niż jako kołek w biurze. I że zmiany wyjdą mi tylko na dobre.

Oczywiście te cztery inne dziewczyny dostały teczki z informacjami na temat kursu, a dla mnie już nie przygotowali tych materiałów. Bosko.

I tak gwoździem dzisiejszego dnia jest to, że po zapytaniu Mili o to, czy istniałaby możliwość wzięcia kilku dni wolnego w sierpniu, usłyszałam odpowiedź negującą. Zasłaniała się warunkami programu Erasmus itp., ale moja obecność w biurze i tak nie jest rejestrowana w żaden sposób. Legły więc w gruzach moje plany podróżowania wraz ze znajomymi, kiedy przyjadą tutaj za dwa tygodnie. Najprawdopodobniej nie będę mieć też długiego weekendu, bo 15 sierpnia, czyli czwartek jest wolny tak w Polsce. Super. Po prostu super. Mila ze zdziwieniem przyjęła fakt, że nie mam włoskiego numeru telefonu. Po prostu, nie korzystam tutaj z telefonu w ogóle, poza opcją budzika. A roaming jest obecnie dość tani, więc nie widziałam sensu kupowania karty. Strasznie dziwne. Jedyne ustępstwo to fakt, że jak coś, to będę mogła przyjść sobie w poniedziałek na popołudnie do pracy, jeśli będę miała taką wolę. A wydawało mi się, że na początku stażu mówiła mi o tym, że jak będę chciała mieć wolne, to żebym im wcześniej tylko zgłosiła. Najwidoczniej coś źle zrozumiałam przecież.

Po zebraniu dostałam 3-4 zadania typu przynieś-wynieś-pozamiataj i nudziłam się do 13.30 kiedy to Mila wychodzą powiedziała mi, ze mogę iść do domu.

Poszłam więc dowiedzieć się o to, jak jutro mogę dostać się do Asyżu. Biorę więc autobus w obie strony. Mam nadzieję, że będzie dobra pogoda, bo tuż po moim powrocie dosyć solidnie się rozpadało. Ale teraz jest już w miarę OK, przynajmniej się nieco ochłodziło. Oczywiście minęłam się przed wejście do budynku z właścicielką, która odjeżdżała.

W drodze powrotnej spotkałam trzy Polki, które zwiedzały miasto i chciały sobie zrobić zdjęcie. Mówiły, że akurat nikt nie idzie, żeby im cyknąć fotkę, więc zagadałam po polsku, że chętnie zrobię zdjęcie. I fotkę zrobiłam. Panie były trochę zdziwione słysząc, że jestem rodaczką.

Dzisiaj jeszcze w planach zakupy i włoski. Muszę się uczyć wydajniej nowego słownictwa. Czuję jednak, że poprzez kontakt z innymi studentami zrobię szybszy progres w mówieniu. Rozmawianie z ludźmi w biurze dosyć mocno mnie blokuje i powoduje stres. Staram się wcześniej przygotować sobie w głowie wypowiedź, ale ciężko mi ze spontaniczną reakcją i odpowiedzią.

Tak więc cieszę się cudownym piątkowym popołudniem, z optymizmem patrzę w przyszłość i nic nie jest mi w stanie popsuć humoru, nawet ten brak wolnych dni.


Jutro Asyż. Musze więc wieczorem ogarnąć sobie plan zwiedzania.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz