poniedziałek, 29 lipca 2013

Day 32 - 29 lipca

Nie lubię dni, które zapowiadają się jako nudne, bo … nigdy nie są nudne.

Zacznę jednak od tego, że wczoraj była po południu w mieszkaniu właścicielka i jej koleżanka. Najpierw ta znajoma, która chyba maluje okno w jednym z pokoi, wparowała do mnie bez pukania, niby w poszukiwaniu drabiny, która była w tym pokoju, w którym ona robiła malowanie!!!! Potem dobrze, że zamknęłam się w łazience, bo właścicielka chciała wejść bez pukania, bez niczego widząc zapalone światło. Ludzie, dajcie żyć.

A dzisiaj obudziłam się „siłami natury” ok. 9.30. I tak do mniej więcej 14 nie robiłam nic szczególnego. Sprawdziłam pogodę, i zobaczyłam, że na dziś zapowiadane są burze ok. 18. Ucieszyło mnie to niezmiernie, gdyż zapowiada to obniżkę temperatury. Mieszane uczucia wzbudził fakt, że do 19 miałam pracować więc była szansa, że złapie mnie ta burza.

Przed rozpoczęciem pracy chciałam zrobić drobne zakupy, ale złapałam się na tym, że jest 14 – wszystko zamknięte. Nawet miesiąc po przyjeździe nadal jest mi ciężko to ogarnąć.

Potem w pracy na początku nudy. Porozmawiałam z jedną z nauczycielek trochę. Opowiadała mi jak bardzo jej się podobało w Krakowie, bo była niedawno itp. I tak zleciało z pół godziny. Potem, ok. 17 okazało się, że jedna z nauczycielek nie przyjdzie, bo wyskoczyła jej sprawa rodzinna. 5 studentów czekało, ja również miałam iść na tę lekcję. Zadzwoniłam więc do nauczycielki i ta powiedziała, że jej nie będzie. Potem ta, z którą gawędziłam zadzwoniła jeszcze raz, aby uzgodnić termin odrobienia zajęć. Tak więc było trochę zamieszania. Spakowałam więc stoisko ok. 17.30  i wyszłam. Ale przypomniałam sobie, że dwie lekcje kończą się o 19 i skoro jestem w grafiku do 19, ale miałam iść na lekcję między 17 a 19, to może lepiej żebym jednak została do tej 19. Wróciłam więc na górę i odsiedziałam do 19. Nikt nie przyszedł. Nawet pies z kulawą nogą. Ale wolałam uniknąć problemów.

Wróciłam do domu, oczywiście dziś również była znajoma właścicielki i coś dłubała w tym pokoju. Potem zjawiła się właścicielka. Nie miałam ochoty wychodzić z pokoju. Przy naszej ostatniej rozmowie okazało się, że ma ona do wynajęcia jeszcze 2 inne pokoje w innych lokalizacjach i jeśli będę wiedziała, że jakiś student szuka mieszkania, to żebym mu podesłała. Zgodziłam się i dziś dostałam  na maila zdjęcia tych pokoi. Wrrrrrrr

Właśnie wsunęłam kolację – melona, i sucharki z pesto, gorgonzolą, pastą z grzybów. Na deser lody.

Jutro pobudka mniej więcej o 6.15. Burzy dziś nie było. Jedynie pokropiło ok. 17. Teraz się trochę rozpadało. I widzę błyskawice na niebie. Temperaturo poniżej 30 stopni, przyzywam cię!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz