Dzisiejszy dzień zaczął się od porządnego wyspania się.
Obudziłam się gdzieś ok. 9.30, ale fakt faktem poszłam też nieco później spać.
Rano ogarnianie internetu, potem kąpiel i przygotowanie do
wyjścia. O 13 spotkałam się z Ceren.
Okazało się, ze jest to bardzo sympatyczna dziewczyna J Razem więc przez trzy
godziny łaziłyśmy po mieście. Poszłyśmy na gelato do najlepszego miejsca w
mieście, które jak się okazało, było tym samym miejscem, w którym jadłam moje pierwsze
włoskie lody! A więc pierwszy mój strzał i już trafiony-zatopiony!
Potem szukałyśmy miejsca na zjedzenie pizzy/pasty lub
czegokolwiek, ale oczywiście było już ok. 15 więc wszystko było już zamknięte,
a w restauracjach byli jedynie goście kończący swoje posiłki. Che peccato!
Skończyło się wiec na … kebabie. No tak, w końcu Ceren to
Turczynka heheh ale wcale nie dlatego.
Potem jeszcze mała kawka w barze i la dolce vita zakończyła kółko. W między czasie Ceren pokazała mi jedną super
księgarnię, która jest olbrzymia i na pewno wpadnę tam na jakieś zakupy. Ok. 16
rozeszłyśmy się każda w swoją stronę. Ja musiałam zrobić jakieś zakupy, gdyż jutro
niedziela więc prawie wszystko zamknięte no i obecnie jestem w fazie robienia
prania. Umówiłyśmy się jednak o 19 na mieście, żeby razem posłuchać muzyki
podczas festiwalu. Niedługo więc wybywam znowu z mieszkania.
Ceren jest tutaj na miesiąc, aby szkolić język, aczkolwiek
jej włoski jest bardzo dobry. Rozmawiałyśmy jednak po angielsku. Plusem naszej
znajomości jest to, ze Ceren po kursie wraca do domu na kilka tygodni, a od września
zaczyna Erasmusa w Rzymie, więc już dostałam zaproszenie do odwiedzenia jej.
Ona już była we Włoszech kilka razy, w Rzymie spędziła kilka miesięcy na kursie
języka, ma znajomych itd. Dla mnie będzie to kolejna przygoda Couchsurfingowa,
bo na pewno wpadnę do niej z wizytą. Na dzień dzisiejszy taki mam plan.
Podczas gdy delektowałyśmy się lodami siedząc na schodach
przy placu głównym, moim uszom dobiegł dźwięk rozmowy jaką prowadzili ze sobą
trzej Polacy. Moją narodowość zapewne zdradziła butelka po wodzie mineralnej „Kropla
Beskidu”. Jeden z panów nie chciał iść razem z kolegami, bo wolał posiedzieć
koło ładnych dziewczyn. J Na
szczęście nie zagadał do nas, zapewne odstraszony tym, że rozmawiamy po
angielsku.
A oto jak piękna jest dzisiaj Perugia. Jest 30 stopni, a ja
rozpuszczam się dosłownie w słońcu.
Wczoraj kupiłam sobie gazetę, i oto jakie jest moje
zdziwienie, gdy w weekendowym dodatku znajduję taki oto artykuł, zatytułowany nie
mniej nie więcej a „ Kto tak naprawdę zabił prezydenta?”.
Czy istnieje jakieś sposób, aby uciec od Smoleńska?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz